Powrót

 

Czyż nie każda mała dziewczynka, a później dorosła kobieta, marzy o pięknej białej sukni, księciu na białym koniu i pięknym ślubie? Odpowiedź jest raczej oczywista. Mimo, że kobiety w dzisiejszych czasach coraz bardziej rozwijają się na polu zawodowym i osobistym nadal gdzieś w głębi cicho marzą o tym wyjątkowym dniu, w którym będą prawdziwymi księżniczkami. Ale do tanga trzeba dwojga… i tutaj pojawia się większy problem, bo gdzie i kiedy znaleźć tego wymarzonego księcia na białym koniu? Nie mamy czasu na nic, dla siebie samych, a gdzie dopiero na tą drugą połówkę…. Temat rzeka, można by napisać elaborat na temat tego co w życiu dla każdego z nas powinno być na pierwszym miejscu, ale teraz nie to jest głównym tematem.

Kiedy jednak w tym zabieganym życiu uda nam się poznać tego jednego, jedynego często zdarza się, że obydwoje odwlekacie tą ważną decyzję - ŚLUB. A może bardziej mężczyźni odwlekają, bo w końcu, co jak co, ale to oni muszą się zorganizować i oświadczyć - sami. No i nagle nad idealnym związkiem mogą pojawić się czarne chmury. Bo kobiety (jak to mają w zwyczaju) za dużo zaczynają rozmyślać i dochodzić do tego dlaczego jest tak, a nie inaczej: „A może jednak robie coś źle?”, „A może jednak On nie traktuje tego związku tak poważnie jak ja?”. I zaczyna się szukanie dziury w całym. Z jednej strony nie ma się co dziwić skoro tkwi w nas, gdzieś głęboko ukryte, niespełnione marzenie to przecież w końcu musimy je zrealizowa, a tutaj nasz wymarzony książę, nie szykuje się do oświadczyn. Ale znowu z drugiej strony czy ślub powinien być wyznacznikiem szczęśliwego, trwałego związku? Znowu temat rzeka… Czy kiedykolwiek my kobiety postawiłyśmy się w roli mężczyzny, który zamierza się oświadczy? My oczekujemy tylko tego, że ma to zrobi , bo taka jest kolej rzeczy i przecież ja CHCE. Nigdy nie byłam mężczyzną, i przypuszczam, że to się nie zmieni, ale mogę sobie wyobrazić jaki to musi być dla nich stres. Najczęściej pierwszy raz w życiu muszą zorganizować i zrobić coś samemu! Ale załóżmy, że jednak ten nasz mężczyzna postanowi podjąć ten ogromny trud zaręczyn. I co wtedy? Związki są różne, są kobiety, które śmiało i otwarcie mówią czego oczekują i o czym marzą, ale też są kobiety, które wiedzą czego chcą ale bardzo lubią zabawę w kotka i myszkę (zrób mi niespodziankę, przecież napewno czytasz mi w myślach - a później najczęściej i tak są nie zadowolone, bo nie dostały tego czego chciały - ciekawe dlaczego?). Są też różni mężczyźni, jedni rozmawiają i rozumieją, drudzy robią podchody, żeby coś wyciągnąć od kobiety, a jeszcze inni zapytają kolegi, albo co gorsza mamusi…

OK, ale przecież decyzję podjął i teraz musi coś zorganizowa . W najlepszym wypadku wie czego jego partnerka pragnie i zorganizuje wszystko w wyjątkowy i niepowtarzalny sposób, tak jak miało by . W najgorszym wypadku poszuka w internecie jakiś pomysłów i internet - ta kopalnia wiedzy - pomoże mu w organizacji. No chyba, że znajdzie ESE i wtedy ma wszystko w jednym miejscu. :) Zdecydowany, zorganizowany, pewny swojej decyzji czeka na godzinę 0. Wszystko przygotowane na tip top i nic tylko liczyć na to, że wszystko wypali i Ona powie „TAK”. Nadchodzi ten dzień, nadchodzi ta chwila i stało się - oświadczyny, kobieta pełna euforii, radości i wcześniej nie znanych uczuć mówi „TAK”.  

I co dalej?

Najpewniej pierwsza rzecz to wrzucenie ten radosnej informacja na fejsbuka, później rodzice, przyjaciele, znajomi. A po tym wszystko rozmyślanie…. No fajnie, ale co dalej?:) No jak to co? Szukacie ESY i działamy!

 

Do usłyszenia!